Drugi dzień odbywającego się w Bydgoszczy turnieju Fed Cup nie był udany dla polskich tenisistek. Najpierw swój mecz przegrała Agnieszka Radwańska, Belgijki objęły prowadzenie 2-1. Marta Domachowska była „pod ścianą”, musiała wygrać, aby Polki miay jeszcze szansę. Niestety nie udało się. W meczu o pietruszkę zwyciężył za to polski debel: Klaudia Jans i Alicja Rosolska.
Agnieszka Radwańska to dziewiąta rakieta globu, dziś zmierzyła się z pietnastą w rankingu Yaniną Wickmayer. Jednak w pierwszym secie można było odnieść wrażenie, że Belgijka jest niżej notowaną tenisistką. Popełniała wiele błędów, a popularna „Isia” znakomicie to wykorzystywała, wygrała 6:1. W kolejnej odsłonie to nadal Radwańska przeważała na bydgoskim korcie. Wydawałoby się, że mecz skończy się szybko, a Polka odniesie łatwe zywcięstwo. Aż do stanu 3:0... Rywalka z Belgii podniosła się i wygrała tego seta w tie-breaku. Mecz przedłużył się do trzech godzin. Długie wymiany, widowiskowe akcje, jednak to Belgijka ponownie była górą. Radwańska obroniła trzy piłki meczowe, czwartej nie dała rady. Polska- Belgia 1:2.
Agnieszka Radwańska – Yanina Wickmayer 6:1, 6:7 [6], 5:7
Marta Domachowska staneła przed trudnym zadaniem. Reprezentacja Polski aby przedłużyć swoje szansę na udział w barażach o grę w Grupie Światowej, musiała wyrównać.
Zgodnie z przewidywaniami pierwszy set to zdecydowana przewaga Kirsten Flipkens. Polska tenisistka potrafiła się podnieść, doprowadziła do tie-breaku i miała w nim dwie piłki na wyrównanie, niestety Domachowska nie wykorzystała szansy. Kolejne cztery wymiany wygrała Flipkens, kończąc tym samym mecz oraz pozbawiając Polskę gry w barażach...
Marta Domachowska – Kirsten Flipkens 3:6, 6:7 [6]
W tak zwanym meczu „o pietruszkę” Alicja Rosolska i Klaudia Jens pokonały młode Belgijki, Sofie Oyen i An-Sophie Mestach 6:3, 3:6, 6:1. Nie było to bardzo przekonywujące zwycięstwo, jednak w sytuacji, w której polskie deblistki się znalazły (mecz o nic), nie można było od nich wymagać wielkiej mobilizacji.
Klaudia Jans, Alicja Rosolska – An-Sophie Mestach, Sofie Oyen 6:3, 3:6, 6:1










