Szósty mityng Pedro's Cup w Bydgoszczy przeszedł do historii. Po raz kolejny zgromadzeni w bygoskiej hali Łuczniczka kibice mogli dopingować sportowców światowego formatu. A ci odwdzięczyli się dobrymi wynikami.
W konkursie skoku wzwyż mężczyzn wystartowali m.in. Sylwester Bednarek, Kyriacos Ioannou, czy Andrei Tereshin. Pierwszy, bo już na drugiej wysokości odpadł Polak, Wojciech Theiner. Po bezproblemowym zaliczeniu 2.10, nie poradził sobie z wysokością 2.15. W efekcie konfrontacji z poprzeczką o 5cm wyższą, odpadli ubiegłoroczny trumfator bydgoskiego Pedros Cup, Tora Harris oraz zmagający się z kontuzją Robert Wolski, chwilę po nim 2.24 nie zaliczył Jurij Krimarenko. Problemy z pokonaniem tej wysokości miał późniejszy triumfator Andra Manson, zmobilizował się na trzecią, udaną próbę. W tym fragmencie konkursu, rywalizację zakończyli dwaj ostatni Polacy, Sylwester Bednarek oraz Grzegorz Sposób, a także Amerykanin Jonas Dusty. Andra Manson odpuścił sobie kolejny próg, którego nie pokonał Andrey Tereshin (2.30), a Kyriacos Ioannou zaliczył go za pierwszym razem. Cypryjczykowi jednak nie poszło tak dobrze na następnej wysokości, 2.32. Nie zdołał jej przeskoczyć, zrobił to natomiast Amerykanin, pokonał ją w ostatniej, trzeciej próbie. Wszyscy rywale odpadli, więc Manson mógł skupić się na wyrównaniu swojego rekordu życiowego (2.35). Niestety nie wyszła mu ta sztuka. Ostatecznie zakończył turniej na pierwszym miejscu z wynikiem 2.32.
Rywalizacja kobiet w skoku o tyczce najszybciej zaczęła się i zarazem skończyła dla Pauliny Dębskiej. Zawodniczka z Gdańska rozpoczęła zawody poprzeczką powieszoną na wysokości 4.11. Ani razu nie zdołała jednak jej pokonać i tym samym pożegnała się z konkursem. Kolejna Polka, Monika Pyrek zaczęła konkurs od wysokości 4.31, którą pokonała bez problemów. O dziesięć centymetrów wyższy próg ustawiła sobie Anna Rogowska. Zgodnie z przewidywaniami nie miała z nim żadnych problemów, co zaowocowało podwyższeniem wysokości o dwadzieścia centymetrów. Na tym etapie zawodów odpadła Pyrek, Mistrzyni Świata z Berlina natomiast nie zważając na rywalki (Feofanova- 4.61, Murer 4.71), dążyła do pokonania wysokości 4.81. Dzięki wsparciu bydgoskiej publiczności, udała jej się ta sztuka. Nie zdołała co prawda pokonać wysokości 4.86 , sama zawodniczka jednak przyznała, że 4.81 to był jej cel na dzisiejszy mityng i jest w pełni zadowolona z pobicia rekordu Polski przed publicznością w Bydgoszczy.
Ze swojego wyniku nie był natomiast zadowolony Tomasz Majewski. Polak zakończył bydgoskie zawody na nielubianym, czwatym miejscu. Lekkoatleta przyznał, że jest zawiedziony swoją postawą oraz tym, że zakończył serię zawodów, na których zajmował miejsce na podium. Jednak szybko, z uśmiechem na twarzy dodał, że skoro skończył serię, to musi zacząć nową. Zawody w pchnięciu kulą wygrał Cristian Cantwell, który jako jedyny posłał kulę za 21 metr, drugie miejsce zajął Reese Hoffa, trzecie Adam Nelson.
Fot: Maciej Meyer
Fot: Paweł Zielke








