W piątek premier Donald Tusk ogłosił, że ratyfikacja porozumienia ACTA została zawieszona. Nie przekonało to jednak około 500 bydgoszczan, którzy manifestowali nie tylko przeciwko ACTA, ale ,,skandalicznej” polityce rządu Donalda Tuska.
Na krótko przed manifestacją Prezes Rady Ministrów ogłosił, że proces ratyfikacyjny ACTA jest wstrzymany. Miało to powstrzymać manifestacje w Polsce. Jest to jawna kpina. Zawieszenie procesu ratyfikacyjnego nie znaczy nic, nie ma żadnej mocy. W dowolnej chwili można go odwiesić i kontynuować prace związane z ratyfikacją – zapewne po raz kolejny za plecami Polaków – komentują decyzję premiera organizatorzy bydgoskiej manifestacji (Ruch Poparcia Młodych, Nowa Prawica i Młodzi Konserwatyści).
O godzinie 17, z pod Teatru Polskiego mimo dużego mrozu wyruszyło około 500 bydgoszczan. Po kilku minutach dotarli oni pod biuro posłanki PO Iwony Kozłowskiej i senatora Jana Rulewskiego. Pojawiło się kilka antyrządowych okrzyków. Do protestujących wyszedł senator Rulewski, wraz z ciepłą herbatą i egzemplarzem umowy ACTA sugerując, że większość protestujących nie wie przeciwko czemu manifestuje. Państwa bogate i mądre skrzyknęły się by bronić swoich własności – bronił polityki rządu senator Jan Rulewski.
Następnie marsz przeniósł się na Stary Rynek, gdzie organizatorzy przeprowadzili tzw. ,,sąd nad rządem” , przedstawiając jego 7 grzechów głównych, czyli niespełnionych obietnic. Wypowiadający się w imieniu organizatorów Jakub Brągiel mówił między innymi o rosnących podatkach, które Donald Tusk w 2007 roku obiecywał obniżać oraz o toczeniu przez rząd wojen z kibicami, lekarzami oraz kierowcami, którzy zmuszani są do ponoszenia coraz większych kosztów.
Dzisiejsza akcja na pewno nie jest ostatnią. Jeżeli nie będzie pozytywnego odzewy ze strony rządzących dalej będziemy walczyć – zapowiedział Piotr Najzer kolejne inicjatywy mające skłonić rząd do liczenia się ze zdaniem obywateli.
Na zakończenie manifestacji podarty i spalony został egzemplarz ACTA przekazany przez senatora Rulewskiego. Internauci w przeciwieństwie od większości polityków czytali ten dokument – podkreślił zdecydowanie Przemysław Skrzypek z Nowej Prawicy.


















