XVI wiek, to czas, kiedy licząca około pięć tysięcy mieszkańców Bydgoszcz, była jednym z największych miast Rzeczpospolitej. Leżący nad Brdą i Wisłą gród skrupulatne korzystał z dobrodziejstw obu rzek.
Dzięki nim bydgoszczanie utrzymywali ożywione kontakty handlowe m.in. z Gdańskiem. Jeden z bernardyńskich kronikarzy w początku XVII wieku opisywał jego wielkość i znaczenie. Z tego zapisu dowiadujemy się, że przez Bydgoszcz do Gdańska spławiano zboże z Wielkopolski, Pałuk, Kaszub, a także drzewo budulcowe i opałowe z okolic Kaszub, Koronowa i Bydgoszczy oraz wyroby garncarskie. Z Gdańska natomiast do Rzeczpospolitej przesyłano śledzie, sól gradową, pomarańcze, wina francuskie, kanaryjskie i reńskie. Mieszczanie bogacili się, a port bydgoski rozwijał się i nabierał coraz większego znaczenia. Kronikarz wspomina, że bogactwo bydgoszczan przyciągało do miasta ojców szukających mężów dla swych córek.
Komu bydgoszczanie mogli podziękować za takie szczęście?
Cofnijmy się do roku 1346. Wtedy właśnie ostatni piastowski król – Kazimierz Wielki podpisał akt lokacyjny dla Bydgoszczy, a wraz z nim nadał miastu prawo handlu spławnego (wiślanego).
Przywilej ten godził w interes gospodarczy sąsiedniego Torunia, który do tej pory cieszył się uprzywilejowaną pozycją pośrednika w handlu między ziemiami Rz-plitej a Gdańskiem.
Walka miedzy obu miastami o monopol w handlu wiślanym trwała aż do 1484 roku, kiedy to Kazimierz Jagiellończyk potwierdził prawa bydgoszczan. Od tej chwili mieszczanie bydgoscy starali się wzmacniać pozycję swojego miasta. W XVI i XVII wieku miasto uzyskało zwolnienie z ceł w drodze powrotnej z Gdańska oraz z ceł od piwa i wyrobów garncarskich spławianych do Gdańska.
Rosnąca rola Bydgoszczy powodowała niezadowolenia sąsiadów, którzy podejmowali różnorodne działania godzące w interesy naszego miasta. Szczególną aktywność w tym zakresie wykazywała szlachta wielkopolska, która dążyła do lokowania konkurencyjnych ośrodków uprawnionych do handlu wiślanego. Inicjatywy te szczęśliwie dla Bydgoszczy zakończyły się fiaskiem.
Dla rozwoju portu i żeglugi bydgoskiej, a także dla samego miasta, bardzo istotny okazał się przywilej nadany przez Władysława IV Wazę, na mocy którego zakazano obcym szyprom spławiania towarów Brdą począwszy od Bydgoszczy. Za uzyskanie zgody na spław szyprowie innych miast musieli wnieść do miasta opłatę uzależnioną od wielkości statku.
Największą rolę w handlu spławnym Bydgoszcz odgrywała w XVI i na początku XVII wieku. Po potopie szwedzkim rola miasta stopniowo spadała.
Czy zobaczymy jeszcze kiedyś kolorowe od bander bydgoskie rzeki i tętniący życiem, wypełniony gwarem bydgoski port?
Tekst powstał w oparciu o pracę „Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy” Z. Guldona i R. Kabcińskiego.
Aneta Plewa


















