
Patrząc na to, jak szybko rozrastają się nasze podbydgoskie sypialnie, włodarze Osielska i Dobrcza postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Mamy rok 2026, a współpraca międzygminna wchodzi w decydującą fazę. Plan jest ambitny, ale cel krystalicznie czysty: budujemy wspólną oczyszczalnię. Chodzi tu o coś więcej niż tylko rury i zbiorniki – to walka o uniezależnienie od systemu miejskiego Bydgoszczy i zapewnienie nam wszystkim bezpieczeństwa sanitarnego na lata.
Nie ma co ukrywać, mówimy o potężnych pieniądzach. Szacunki krążą między 60 a 100 milionami złotych. Mimo to samorządowcy zgodnie twierdzą, że to cena, którą warto zapłacić za autonomię. To nie jest zwykła budowa, ale strategiczny ruch, który zmieni układ sił w naszej okolicy.
Geneza projektu: Dlaczego gminy chcą odłączyć się od Bydgoszczy?
Pomysł na „rozwód” z Bydgoszczą nie wziął się z sufitu. Od lat relacje z MWiK Bydgoszcz są, delikatnie mówiąc, szorstkie. Miejski gigant, korzystając z pozycji monopolisty, dyktuje warunki, co często stawia nas pod ścianą. Główną osią sporu są oczywiście pieniądze. Władze naszych gmin wielokrotnie podkreślały: brak wpływu gmin ościennych na kształtowanie cen odbioru ścieków to sytuacja nie do zaakceptowania dla mieszkańców.
W tym momencie decentralizacja infrastruktury krytycznej wydaje się jedynym sensownym wyjściem, żeby ustabilizować rachunki w przyszłości. Co więcej, obecny system ledwo zipie. Rury łączące nas z oczyszczalniami w Fordonie czy Kapuściskach osiągają granice przepustowości. Bez nowej instalacji dalszy rozwój budownictwa w Osielsku czy Dobrczu po prostu stanie w miejscu.
Szczegóły techniczne i lokalizacyjne inwestycji
Planowana oczyszczalnia ścieków Osielsko Dobrcz ma obsłużyć dynamicznie rosnącą liczbę domów w obu gminach. Gdzie to wszystko stanie? Analizy wskazały na okolice miejscowości Kotomierz w gminie Dobrcz. To dobra wiadomość, bo lokalizacja pozwala na sprawne poprowadzenie kolektorów, a jednocześnie instalacja będzie oddalona od gęstej zabudowy jednorodzinnej w Osielsku, więc nie będzie uciążliwa dla sąsiadów.
Droga do wbicia pierwszej łopaty jest jednak wyboista. Żeby w ogóle myśleć o starcie, musimy wpisać inwestycję do Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych (KPOŚK). Bez obecności na tej liście możemy zapomnieć o unijnych dotacjach. Równolegle toczy się walka o papiery w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) – musimy mieć pewność, że zrzut wody nie zaszkodzi lokalnej przyrodzie.
Montaż finansowy: Skąd pochodzić będzie 100 milionów złotych?
Kwoty rzędu 60 000 000 – 100 000 000 PLN znacznie przekraczają to, co gminy mają w skarbonce. Dlatego cały plan opiera się na agresywnym pozyskiwaniu funduszy z zewnątrz. Wójtowie liczą przede wszystkim na dofinansowanie z KPO na kanalizację oraz środki spójności. To być albo nie być dla tego projektu.
Duże nadzieje pokładamy w programie FEnIKS. Instytucją, która trzyma rękę na kasie, jest Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, dotacje i preferencyjne pożyczki mogą pokryć nawet 85% kosztów. Wtedy niezależność taryfowa gmin stanie się faktem.
| Kluczowy parametr | Szczegóły inwestycji |
|---|---|
| Lokalizacja | Kotomierz (Gmina Dobrcz) |
| Szacowany koszt | 60 – 100 mln PLN |
| Źródła finansowania | Program FEnIKS, KPO, środki własne gmin |
| Cel strategiczny | Uniezależnienie od MWiK Bydgoszcz |
| Planowane zakończenie | Do roku 2030 |
Harmonogram realizacji inwestycji (2024-2030)
Budowa takiej instalacji to maraton, nie sprint. Mamy marzec 2026 roku, więc jesteśmy w kluczowym momencie dopinania formalności i analiz. Jak to wygląda na osi czasu?
Etap I: Porozumienie i dokumentacja (do 2026 roku)
Aktualnie znajdujemy się na finiszu prac papierkowych. Ten rok jest decydujący dla sformalizowania porozumienia międzygminnego, które określi, kto za co płaci i jak będziemy tym zarządzać. To fundament dalszych działań.
Równocześnie czekamy na decyzje środowiskowe. W przypadku tak dużej ingerencji w teren, RDOŚ potrafi mielić dokumenty miesiącami – często od 18 do 24 miesięcy. Dopiero z „decyzją środowiskową” w ręku będziemy mogli zlecić projekt budowlany i wystąpić o pozwolenie na budowę.
Etap II: Budowa i uruchomienie (2027-2030)
Jeśli urzędy nie będą rzucać kłód pod nogi, ciężki sprzęt wjedzie na budowę na przełomie 2027 i 2028 roku. Samo wznoszenie reaktorów i osadników w Kotomierzu potrwa około dwóch lat. Trzeba brać poprawkę na możliwe poślizgi, ale zegar tyka. Musimy zdążyć przed końcem 2030 roku, żeby poprawnie rozliczyć unijne dotacje – to nasz nieprzekraczalny termin.
Podsumowanie: Korzyści i wyzwania dla mieszkańców
Własna oczyszczalnia to dla nas przede wszystkim szansa na stabilizację opłat za ścieki. Choć na początku wydamy fortunę, to uniezależnienie się od zewnętrznego monopolisty pozwoli nam w przyszłości elastycznie reagować na potrzeby lokalne, a nie tańczyć, jak nam zagrają sąsiedzi.
Wzrośnie też wartość działek, które do tej pory stały odłogiem przez brak rur w systemie bydgoskim. Oczywiście, jest też druga strona medalu: konieczność wysupłania wkładu własnego może sprawić, że przez chwilę w gminach będzie mniej pieniędzy na chodniki czy place zabaw. Mimo to, patrząc na horyzont roku 2030, korzyści z bycia „na swoim” wydają się przeważać.
Mieszkasz w gminie Osielsko lub Dobrcz? Zapisz się do naszego newslettera, aby być na bieżąco z postępami prac i wiedzieć, kiedy ruszają konsultacje społeczne.