
Pamiętamy doskonale, jak w 2017 roku nagle zniknęły tramwaje z ulicy Toruńskiej, a to, co miało być chwilową awarią, zmieniło się w niekończącą się sagę, którą wszyscy w Bydgoszczy żyjemy do dziś. Głównym winowajcą paraliżującym ten odcinek jest niestabilny grunt, a wszystko przez prace przy inwestycji Nordic Astrum tuż nad Brdą. Chcemy wam wyjaśnić, o co właściwie chodzi w tym całym zamieszaniu, dlaczego naprawa osuwiska wlecze się w nieskończoność i kiedy w końcu znowu pojedziemy tamtędy tramwajem.
Dlaczego tramwaje nie kursują przez Babią Wieś? Kalendarium wydarzeń
Wszystko zaczęło się sypać – dosłownie i w przenośni – w 2017 roku. Drogowcy zobaczyli pęknięcia na jezdni i torach, a strach przed wybuchem gazu wymusił natychmiastowe zamknięcie trasy, co dla mieszkańców Babiej Wsi stało się początkiem komunikacyjnego koszmaru. Ziemia w tym miejscu jest zdradliwa, bo bliskość rzeki robi swoje i teren jest podmokły, choć przez lata był stabilny. Równowaga runęła dopiero wtedy, gdy zaczęto kopać głęboko pod nowe bloki, a naruszona skarpa po prostu nie wytrzymała i ruszyła, zagrażając całej okolicy.
Rola inwestycji Nordic Astrum w destabilizacji gruntu
Nie ma co owijać w bawełnę: źródłem problemów stała się budowa kompleksu Nordic Astrum. Inwestor, czyli firma Nordic Development, ruszył z pracami ziemnymi, które według ekspertów zachwiały gruntem, a źle zabezpieczony wykop sprawił, że ziemia zaczęła się przemieszczać, niszcząc drogę i tory. Sytuacja zrobiła się na tyle groźna, że do akcji musiał wkroczyć Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego (PINB). Decyzje nadzoru są jasne: istnieje bezpośredni związek między pracami dewelopera a szkodami, jednak kłopoty finansowe firmy i prawny galimatias sprawiły, że dziura w ziemi straszyła niezabezpieczona miesiącami, pogarszając sprawę.
Pat prawny: ZDMiKP kontra prywatny deweloper
Pewnie zastanawiacie się, czemu miasto po prostu nie wejdzie i tego nie naprawi? Sprawa rozbija się o przepisy, bo Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w Bydgoszczy (ZDMiKP) tłumaczy, że nie może ładować publicznych pieniędzy w szkody zrobione przez prywatną firmę, dopóki ta nie usunie przyczyny, czyli nie zabezpieczy swojego wykopu.
Główne przeszkody to:
- brak dostępu do terenu – żeby naprawić ulicę, trzeba wejść z robotą na działkę dewelopera,
- odpowiedzialność finansowa – koszty są olbrzymie i miasto dąży do tego, by płacił ten, kto zepsuł,
- procedury PINB – inspektorzy wydają nakazy, ale ich egzekwowanie od firmy w tarapatach trwa latami.
Plan naprawczy i prognozowany termin zakończenia prac
Widzimy jednak światełko w tunelu, choć żeby tramwaje wróciły, trzeba wykonać kawał ciężkiej inżynieryjnej roboty, w tym skomplikowane palowanie i stabilizację gruntu przy rzece. To wymaga precyzji, więc nie ma tu miejsca na pośpiech i błędy. Kiedy to nastąpi? Wszystko zależy od papierów i przejęcia placu budowy, a eksperci mówią wprost: jak już ruszą maszyny, potrwa to od 12 do 18 miesięcy. Patrząc na to realnie, najwcześniej pojedziemy tamtędy w 2027 roku.
| Kwestia | Szczegóły |
|---|---|
| Początek problemów | Rok 2017 (pęknięcia jezdni) |
| Przyczyna | Prace przy inwestycji Nordic Astrum |
| Prognozowany powrót | Najwcześniej 2027 rok |
| Czas trwania robót | 12–18 miesięcy od startu |
Jak poruszać się po Bydgoszczy? Aktualne objazdy
Póki co musimy uzbroić się w cierpliwość i korzystać z objazdów. Na szczęście nowa Trasa Kujawska przejęła sporo ruchu z górnego tarasu, choć wiemy, że to nie to samo co stara dobra Toruńska. Na Babiej Wsi zostają autobusy i komunikacja zastępcza, więc najlepiej celować w przesiadki na Rondzie Bernardyńskim lub Toruńskim. Zaglądajcie regularnie do komunikatów drogowców, bo sytuacja przy placu budowy jest dynamiczna i organizacja ruchu może się zmienić.
Pamiętajcie, że sytuacja jest rozwojowa, a opisane tu informacje bazują na tym, co wiemy dzisiaj. Sprawy prawne dewelopera mogą się zmienić, więc nie traktujcie tego tekstu jak porady prawnej, tylko raczej jak drogowskaz w tym komunikacyjnym labiryncie.